.::.....::. >> poniedziałek, 12 lutego 2007 20:59:17
Szybko mijają zimowe dni.. Patrząc przez okno zastanawiam się jak długo jeszcze na dworze będzie panować taka pogoda.. Szara, smutna.. Jakas niewesoła taka. Myślę, że jeszcze troszkę.. Z szybkim upływaniem dni wiąże się również szybkie upłynięcie ferii zimowych na które tak bardzo długo i z utęsknieniem czekałem. Oczekiwanie było długie, ciągneło się w nieskończoność.. Liczyłem godziny i czekałem. Miesiąc, dwa tygodnie, w końcu już tylko kilka dni.. kilka godzin. Wszyscy wiedza o czym mówie. Wiem, że może nie jest to ciekawe, nie jest to temat o którym kazdy chciałby czytać. ale prawda jest taka, że nie pisze tego dla was.. Pisze dla siebie, coraz rz(z)adziej ale pisze jeszcze wytrwale:-) W niedzielny wieczór gdy pisałem sms do Darii mogłem użyć trzech magicznych dla nas obojga słów, które tak bardzo lubimy.. "Do zobaczenia jutro":-) Kładąc się spać wiedziałem, ze tej nocy nie będe mógł długo zasnąć.. Zawsze tak mam gdy mamy się widziec.. Tak bardzo doczekać się nie moge:P Rano jadąc na dworzec nuciłem sobie pod nosem ...Wsiąść do pociagu byle jakiego..." heh i usmiech nie schodził z mojej twarzy chociaż byłem cały mokry.. Deszcz padał straszliwie a w dodatku ochlapał mnie samochód:P Bilet.. pociąg.. długa groga.. Podróż upływała szybko w miłym towarzystwie. Facet jadący do Monaru, gościu- ochroniarz z hipermarketu i dziewczyna.. pani przedszkolanka studiująca pedagogikę we Wrocławiu:-) Cztery godziny poźniej dworzec w Pile. Troszkę zimna pogoda ale nie było co narzekać.. Przecież piekniej byc nie mogło:-) Autobus za 20 minut i 1,5 godzinna jazda do Kalisza Pomorskiego. Słuchałem w kółko Hurtu i Edyty Bartosiewicz. Przejeżdżając przez miejscowości, które tak dobrze pamietałem z poprzedznich wyjazdów przywoływałem wspomnienia. Te najpiekniejsze. Deszcz rozpadał się straszliwie. Dziwiłem sie kierowcy, że jest w stanie cokolwiek zobaczyć na drodze. Wałcz (miasto w którym uczy się Daria) przywitał mnie sniegiem i wielką zawieruchą.. Patrzyłem na dworzec z którego odjezdzałem ostatni raz kilka miesięcy temu. Nic się nie zmieniło. Mirosławiec stał pod znakiem żołnierzy wracających do domu po swojej "odsiadce" w wojsku. Robili pompki przed autobusem heh kierowca był nieźle wściekniety..:P Wyjeżdzając z Mirosławca mogłem już na palcach policzyć minuty, które dzieliły mnie od szczęscia. W Kaliszu Pomorskim pooda lepsza nieco niż wszędzie. Na dworcu przywitała mnie pani Ewa.. Mama Jadzi... (Jadzia to koleżanka Darii). Podwiozła mnie do celu mojej podrózy jakim było Giżyno.. Gizyno City pewnie pamietacie:P Daria przywitała mnie w drzwiach swojego domu... I zaczeło się.. Niemożliwe do opisania:-) Dzień za dniem mijał a ja budziłem się każdego ranka u boku ukochanej osoby. Kazdego ranka jadłem śniadanie i cieszyłem się tym, że na przeciwko mnie siedzi ona. Wygłupianie się, zabawy, wspólne oglądanie brazylijskich seriali, filmów. Zajadanie się orzeszkami i wszelkiego rodzaju słodyczami. Spacery po dzielni heh. Robienie sałatki i innych potraw przeznaczonych do konsumpcji.. Wiem, ze to wszystko wydaje się być niczym szczególnym, specjalnym. Wy musicie mi uwierzyć, że to jest szczególne i specjalne. Trzeba tylko spojrzeć na to wszystko z mojej perspektywy. Z perspektywy osoby, która na codzien nie może robić sałatki z osobą która kocha.. Przykład głupi ale jak doskonale odzwierciedla to co inaczej trudno opisac:-) Minął tydzień pierwszy, spotkałem się z Jadzią, Misią. Osoby, których nie widziałem już szmat czasu. Później miałem mozliwość poznać innych znajomych Darii, z którymi wcześniej nie miałem okazji się widzieć. Było bardzo miło. W głębi serca wiedziałem jednak, że jeszcze tylko troszkę zostało do... no właśnie. Mijały godziny, nie obyło się bez głupiutkich sprzeczek i fochów:-) Nie obyło sie bez niegrzecznych zabaw haha:P Ostatni wieczór... Ostatnia wspólna kolacja na długi czas. Słodki sen. Poranek.. Wspólna podróz autobusem. Wałcz... 2,5 godziny jeszcze... szybko mineły... i 14:20. Dziwnie, że tak punktualnie. Bardzo Cię kocham
komentarze [7]





Księga gości

Linki


Paula Dla Linkup

Archiwum
2005
lipiec (3)
sierpien (4)
wrzesień (3)
październik (1)
listopad (5)
grudzień (8)

2006
styczeń (5)
luty (7)
marzec (6)
kwiecień (7)
maj (3)
czerwiec (4)
lipiec (3)
sierpien (5)
wrzesień (5)
październik (4)
listopad (3)
grudzień (1)

2007
styczeń (2)
luty (1)
marzec (1)
maj (1)

2008
styczeń (1)
luty (2)
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (1)
sierpien (1)

2009
maj (1)
październik (1)
listopad (2)









1704