Odwiedziny >> środa, 29 czerwca 2011 21:42:12
Wieczór, sam siędzę w domu przy kolejnym już piwie.. Słucham muzyki, przeglądam durnowate strony, niedawno przeczytałem kolejny już rozdział książki. Jako, że na dworze dzisiaj ukrop niemiłosierny to wieczór przypadł wyjątkowo duszny i męczący. Tak jak już wspominałem kolejne już piwo. Lek na wszelkie nolączki i utrapienia, w tym też upał! Jako, że to już kolejne piwo.. mam dziwne pomysły. Otóż postanowiłem odnaleźć poraz kolejny swojego niesamowitego bloga, niezniszczalnego i niezwykle merytorycznego. Odnalazłem jak widać i to bez większych trudów. Odzyskałem hasło szybko na maila i oto jestem. Teraz nie mam już żadnych wątpliwosci. Tego bloga za jasnego ch... nikt nie odwiedza już od dawna. Nikt tez go zapewne już nie odwiedzi. Ale, żeby się czasem nie okazało, że mi go usuną jakims tam magicznym, administracyjnym sposobem to postanowiłem coś tu naskrobaczyc sobie. Tak więc skrobaczę! Czasy się poraz kolejny zmieniły, Facebook dominuje, Naszej Klasy już prawde mówiąc nie ma. Od ostatniej notki minął już grubo ponad rok a żałoba o, której wtedy pisałem jakby dalej miała miejsce. Ma ona miejsce ale pod jakby inną trochę formą. Tragedia stała się motywem przewodnim niektorych osób i męczą oni nas tym strasznie. Ile musi jeszcze czasu upłynąć by to się skonczyło? No nie ważne. Lato w pełni, wakacje mają ludzie dookoła. Ciesza się strasznie. Niech się ciesza, tyle ich. Kolejne piwo. Przerwa:P Ostatnimi czasy przeżyłem kolejny koncert, w ktorym osobiście brałem udział. Było spoko, były próby, było darmowe piwo. Niczego nie brakowało. mietek dalej żyje w naszych serach, Knyszy smak i urok nic się nie zmienił więc jest okej. A w tej chwili gaz na ulicach z mojego odtwarzacza. Jest okej. Niech będzie okej. Pozdro600
komentarze [3]Dziwne:P >> poniedziałek, 19 kwietnia 2010 00:22:35
Kończy się tygodniowa żałoba narodowa, ludzie mogą wreszcie troszkę odetchnąć, uśmiechnąć się.. chyba już wolno? Poważnie mówiąc do całej sprawy podszedłem z pewnym dystansem. Bo o ile mogę z czystym sercem powiedzieć, że Kaczora nie lubiłem to o innych złego słowa w większości nigdy nie powiedziałem. Jako jednak, że był to prezydent naszego zacnego kraju sprawę potraktowałem poważnie i z należytym szacunkiem. Człowiek to człowiek w końcu. A jak powiedział Grzesiek.. "trochę dziwnie teraz w tym bezpańskim kraju.." Nowi Panowie i władcy śródziemia szybko się znajdą to też nie można za bardzo narzekać na jakąś anarchię. Żałoba męczyła mnie jednak strasznie, już od kilku dni patrząc w te smutne kolorki onetu było mi źle i smutno, bo przecież za oknem taka śliczna pogoda a tu w naszym małym internetowym świecie takie smuty i żale. TV nie włączam zazwyczaj, w poprzednią sobotę obejrzałem kilka wiadomości i na tym się skończyło także nie musiałem przeżywać tego wszystkiego dziesiątki razy w relacjach stacji telewizyjnych. Dobrze jednak, że to już koniec i wszystko powolutku wróci do normalności. Flagi na moim osiedlu znikną zapewne już w ciągu dnia i moda na żałobę jak szybko przyszła tak szybko odejdzie. Może w kwiaciarniach znowu będzie można kupić bez problemu białe i czerwone róże a ludzie swój patriotyzm odłożą ponownie na półkę i karzą mu się kurzyć tam w samotności do następnej tragedii narodowej. W internecie przeczytałem nawet, że pewna dziewczyna wielce przestraszona w swoich snach widziała nawet, że w lipcu bodajże będziemy świadkami kolejnej żałoby narodowej, także... już nie tak długo! Ogólne z całego tego tygodnia najbardziej zapadła mi w pamięć relacja z transportu trumny z Prezydentem do Pałacu w Warszawie gdzie nieprzebrane tłumy zapłakanych patriotów witało Prezydenta na naszej ziemi. Na placu przed Pałacem prezydenckim tłumy były tak wielkie, że problem z przejechaniem miała karetka pogotowia. Brak organizacji, bo nikt takiej imprezy się nie spodziewał, wielkie zamieszanie.. Kamera robi zbliżenie na przepychających się ludzi.. I nagle z tłumu wyrywa się z okrzykiem człowiek, mężczyzna.. i słowami "Kurwa, dajcie przejść ludziom zjebane..."itd. daje świadectwo naszej dojrzałości narodowej oraz niesamowitej kultury. Smutno zrobiło mi się... no ale gościu był w głębokiej żałobie więc można to zachowanie usprawiedliwić. Na koniec jeszcze ta nieszczęsna chmura pyłu wulkanicznego. 29 delegacji odwołało swój przyjazd na pogrzeb. Niesamowite, a tak im zależało żeby być tu z nami na miejscu. Prezydentowi Gruzji zależało chyba bardziej niż innym.. Dotarł na miejsce o 17 lecąc z przesiadkami w czterech krajach z USA. Nie chciałbym by ten wpis miał charakter polityczny.. ale fajnie pokazuje jakich wspaniałych sojuszników ma nasz piękny kraj..
Kończąc chciałem tylko powiedzieć, że zaczynając tą notkę miałem na nią troszkę inne plany. W trakcie pisania zmieniła mi się inwencja twórcza i wyszło jak wyszło. Mieszkam przecież w tej Polsce i nigdzie się nie ruszam.. Więc interesuje mnie co dzieje się tu na miejscu. A moja frustracja wynikająca z tego całego zdarzenia sprawiła, że notka jest jakaś psychodeliczno-ironiczno-polityczna a na dodatek moralizująca! Tak. Jestem Bogiem więc uświadom to sobie, sobie.
PS. Tak jak przypuszczałem godzina 00:25 a gazeta.pl ma już normalne kolorki! jeaaa!
komentarze [1]Sprzeciw wobec blokady >> wtorek, 30 marca 2010 12:07:22
Patrząc na swojego kota, który już od blisko pół godziny siedzi nieruchomo przy otwartym oknie zastanawiam się... co byłoby dla niego gorszą karą. Zamknięcie okna, czy zabranie jedzenia sprzed nosa? To obrazuje jak wielkie problemy w swoim życiu ma mój kot. Bo czasem zdarzy się, że zamknę w końcu okno, czasem też jestem podłą świnią i zabiorę mu to jedzenie sprzed nosa. Tak dla żartu. Jak tak na niego patrzę mam czasem też wrażenie jakby biedak był mądrzejszy ode mnie. Wydaje mi się, że gdy po raz kolejny zrobię coś na prawdę głupiego on przychodzi i patrzy tak jakoś spod ukosa, jak na debila chyba. Może myśli, że gdyby był na moim miejscu zachowałby się zupełnie inaczej? W każdym bądź razie chyba nie dowiem się jak to z nim jest. Ani ja nie nauczę się go rozumieć bardziej niż do tej pory, ani on nie nauczy się gadać. Dochodzę do wniosku, że my ludzie zachowujemy się czasem bardzo podobnie do tych kotów właśnie. Przynajmniej ja tak chyba mam. Przez ostatnie zimowe czasy miałem właśnie straszny problem z dogadywaniem się z ludźmi. Często też obrażałem się za pierdoły, w sumie podobnie jak mój kot za zamknięcie okna, czy zabranie jedzenia:P I teraz pytanie. Czy jestem kotem? Kto wie, może kiedyś byłem. Uparty jestem, on też. Ściągam go z parapetu żeby nie spadł z 3 piętra, on wchodzi ponownie. Wychodzi więc na to, że jesteśmy do siebie podobni. Sprzeciw wobec blokady.
komentarze [3],,,, >> środa, 18 listopada 2009 00:55:52
Dochodzę właśnie do siebie po tygodniowej grypie, która pierwszy raz od niepamiętnych czasów tak na prawdę i poważnie zwaliła mnie z nóg. W pewnym momencie pomyślałem nawet, że jestem szczęśliwym posiadaczem świńskiej grypy. Jest ona teraz modna i na topie więc dlaczego miałbym jej nie mieć? Jak widać przeżyłem a, że owa świńska grypa jest zabójcza i rozpierdzielająca system... to chyba niestety jej nie miałem.
..................................................
Zbliża się koniec roku, następny będzie na pewno dziwny biorąc pod uwagę fakt, że nawet datę będzie się dziwnie pisało. Przykładowo 01.01.10r jakoś tak śmiesznie wygląda. Może to ja po prostu mam schizę i tak mi się wydaje. Już tylko 2 lata do końca świata. To już pewne. Byłem dzisiaj w kinie na nieskazitelnym dziele pt: "2012"... Niesamowite czego się tam dowiedziałem. Otóż już wiem jak będzie wyglądał koniec świata i z ręką na sercu muszę wyjaśnić, że Polacy na 100% w znakomitej większości ujdą z tego bez szwanku. Mówię tu o prawdziwych Polakach. Tych z Dolnego Śląska!:P Gdyby jednak się okazało, że nie przeżyjemy to do wszystkich, którzy czytają ten tekst mam prośbę. Korzystajcie z życia, gódźcie się z rodzicami, żonami i mężami. Możecie się również nawrócić.
................................................
Dzisiejsza notka nie jest wymyślna szczególnie, nie ma za bardzo dzisiaj tematu nad jakim mógłbym się rozwodzić. Ostatni tydzień przeleżałem w łóżku, nie miałem ochoty na rozmyślania. W ogóle teraz ta jesienno-zimowa aura nie napawa mnie do optymizmu. Szukam sobie jakiegoś zajęcia, które pozwoliłoby mi trochę rozbudzić się do życia. Zamuł niesamowity. Nawet Wrocław jakiś taki bardziej szary niż zwykle. W sklepach zauważyłem ozdóbki świąteczne, myślę, że już najwyższa pora. Zaczynałem się bowiem niepokoić, połowa Listopada a nie widać choinek. Nie to żebym lubił święta, jeśli miały kiedyś jakiś urok to już dawno go straciły. Można powiedzieć, że czekam tylko na Kevina. Kevin jest spoko, dawno się nie widzieliśmy.
................................................
Koniec na dzisiaj. Nie mam zamiaru zamęczać zarówno siebie jak i innych.
komentarze [1]Pierwszy śnieg tej jesieni... >> czwartek, 5 listopada 2009 01:15:49
Otwarcie oczu wczorajszego poranka wywołało u mnie masę różnorakich efektów ubocznych. Począwszy od przenikliwego zimna w dużym palcu u nogi, który podczas głębokiego snu wynalazł drogę na powierzchnię, kończąc na szoku wywołanym widokiem z za balkonowego okna. Ogólnie pobudki w moim wykonaniu są raczej ciężkie i toporne, często przeciągają się w nieskończoność i nijak wpasowują się w listę rzeczy, które uważam za fajne.. Ten natomiast był gorszy chyba od gorszych, które ostatnio przeżyłem. Bowiem oczy me ujrzały blask światła słonecznego przebijający się poprzez połacie chmur na jesiennym niebie.. ujrzały również cholerną roztapiającą się papkę badziewnego polsko-chińskiego szajsu zwanego potocznie śniegiem. Polska złota jesień chciałoby się rzec... I pierwszy śnieg tej jesieni.
Ostatnio wzięło mnie na przygodę, miałem nawet pewien pomysł by jak spadnie śnieg pojechać do Sobótki pod namiot. Taka moja dzika zachciewajka, którą postanowiłem spełnić. Miałem nawet ułożony plan.. Po pierwsze musiałbym znaleźć kogoś kto pojechałby tam ze mną. Wiem, że byłoby to trudne, może nie każdemu uśmiecha się spanie pod namiotem w lesie o tej porze roku, kiedy to temperatura w nocy bliska jest zeru lub nawet spada poniżej tej magicznej bariery. Spoko, jakoś bym kogoś może wytrzasnął. Następnie wymyśliłem iż dobrze by było mieć w termosie herbatę, rozpalić gdzieś ognicho i zajadać się kiełbachami. Fajna sprawa o ile udałoby mi się rozpalić ognisko i nie zamarznąć do momentu kiedy skończę jeść kiełbaskę. Sprawa noclegu była chyba najgorszym elementem wycieczki, ponieważ mam nieodparte wrażenie iż namiot i śpiwór nie ochroniłby mnie przez zimnem, przynajmniej nie w zadowalającym mnie stopniu:)
W każdym bądź razie już teraz wiem, że moja zachciewajka się nie spełni. A to dlaczego?
Spadł pierwszy śnieg tej jesieni, a ja nagle poczułem, że takie przygody są nie dla mnie.
Dobranoc
komentarze [5]Czas, czas, czas >> piątek, 30 października 2009 01:04:51
Ile lat minęło od momentu w, którym siedząc wieczorem u Grześka w pokoju wpadliśmy na pomysł założenia wspólnego bloga. Tych lat minęło już dobrych kilka i powiem szczerze nie wiem nawet kiedy i gdzie mi one uciekły. Mam przed oczami wydarzenia, w których uczestniczyłem już dawno temu a dla mnie nie minęło od nich więcej jak kilka tygodni. Za parę chwil nastąpi kolejny już rok, który poprowadzi mnie przez następne zakręty i wyboje a ja niczym niestrudzony marines dalej będę zasuwał do przodu i czekał na to co spotka mnie jutro.
Jakoś mam takie coś, że od zawsze lubię przesiadywać po nocach, lubię ciszę, która mnie otacza, taki jakiś spokój wewnętrzny w sobie. Strasznie irytuje mnie każdy szmer i hałas w ciągu dnia, nie lubię zgiełku.. może to dlatego tak rzadko imprezuję (za co jestem niejednokrotnie krytykowany), może to dlatego nie udzielam się w życiu wielu osób i raczej jestem gdzieś na uboczu i biernie obserwuję wszystko po cichutku. W każdym bądź razie dzięki takim nocom jak ta na przykład mam okazję zajrzeć na swojego bloga i naskrobać coś, czego nie robiłem od dawna.. Od momentu, w którym założyłem tego bloga wiele się zmieniło. Zmienił się nawet drastycznie wygląd i funkcjonalność tego serwisu. Teraz to jakoś wszystko pogmatwane i zajęło mi troszkę czasu dojście do tego jak to funkcjonuje. A funkcjonuje sprawnie i szybko o dziwo:) Pamiętam czasy kiedy każdy uciekał z mylog.pl przez niekończące się problemy z serwerami, awarie, i cholera wie co jeszcze.
Zmieniłem się tez ja znacząco, w tej chwili inaczej patrzę na świat, porzuciłem za sobą wiele marzeń, których nie udało mi się zrealizować i nigdy mi się nie uda. Pozbyłem się złudzeń, i raczej trzeźwo spoglądam na świat. Wiem, że czasem warto jest mierzyć w rzeczy, które pozornie wydają się nieosiągalne i dalej to robię.. lecz inaczej niż kiedyś biorę dużą poprawkę na to, że niektórych rzeczy przeskoczyć się nie da. Z nudów przeglądałem jakiś czas temu większość wpisów w tym miejscu i w niektórych momentach aż sam przed sobą wstydziłem się swojego egoizmu, podejścia do pewnych spraw. Z drugiej strony śmiać mi się chce z moich notek, które to miały za zadanie wycisnąć jak najwięcej współczucia z bliskich mi osób, które miały pokazać jak bardzo to jestem pokrzywdzony przez los, zdruzgotany, bliski samobójstwa, ucieczki z domu do buszu Amazońskiego czy kij wie gdzie. Ileż żalu przelewałem przez te wpisy, a niektóre powiem szczerze były kunsztem manipulacji z mojej strony. Najwięcej z nich wiąże się z moimi problemami sercowymi z tamtych czasów i dzisiaj śmiać mi się chce z tego strasznie, w tamtych czasach to poważne sprawy były.
Moje problemy z tamtych lat są na tyle odległe, że jedynym sposobem by to opisać jest fakt, że osoba, której się tyczyły śpi spokojnie w moim łóżku za moimi plecami.
Dzisiaj jest inaczej. W dalszym ciągu zamieszkuję na wrocławskim osiedlu Bartoszowice, wbrew temu co podejrzewało wiele osób pikawa nie padła mi jeszcze na zawał, ja nie jestem jeszcze do końca siwy i zgorzkniały, dalej walę durnymi tekstami, których czasem nie sposób zrozumieć (tzn. ja osobiście wiem o co chodzi, reszta towarzyszy niekoniecznie). Istotną zmianą jest fakt iż w dobie gdy większość moich znajomych dorobiła się już w cudowny sposób dzieci i wyszła za mąż bądź ożeniła się.. ja zaadoptowałem kotka i razem z moją towarzyszką życiową Darią staramy się by kotek miał z dnia na dzień co zjeść i do kogo się przytulić jak mu się akuratnie zachce:) Znajomych mam niewielu, przez ostatni czas troszkę się ich ilość skurczyła, jedni walą się po ryjach, drudzy pamiętają jedynie ile wypili w zeszłym tygodniu, jeszcze inni zajęli się zupełnie innymi sprawami i kontaktu z nimi nie posiadam. Została garstka oszołomów ze starej gwardii i kilka przypadkowo spotkanych na drodze egzystencji osób.
Dzisiejsza notka taka trochę wspominkowo-zadumkowa co dobrze wpasowuje się w klimat nadchodzącego święta.
Ahoj
komentarze [5].. >> piątek, 8 maja 2009 22:41:57
Odblokowanie.. Niedługo może pojawi się coś więcej:)
komentarze [0]No i masz Ci los... >> czwartek, 7 sierpnia 2008 22:07:48
Znowu zablokowali więc muszę coś dopisać:D
komentarze [0]Krach >> niedziela, 18 maja 2008 22:10:32
Na mojej osobistej giełdzie krach. Wszystkie akcje idą w dół na łeb na szyję. Dlaczego tak jest? Czemu moja gospodarka sieje taką samozagładę? Staram się a nie wychodzi. No i po co. No i dlaczego. "Czy chcesz mnie zrozumieć? Ja wiem, że to trudne jest. Lecz musisz to wiedzieć. Jestem bardziej stamtąd niż stąd" Dzisiaj kontakty układały mi się chyba tylko z samym sobą. Chociaż i tu były problemy. Jedna sprzeczka z jednym. Druga sprzeczka z jedną. Chwilę potem kolejna sprzeczka z tamtą. I znowu z jedną. Na koniec z tamtym innym.
Przeczytałem książkę WC. Pan Wojciech mnie rozwala. Okej, zgadzam się, że to kompletny idiota. Ale mieć taki dar jak on to istne błogosławieństwo. Umieć opowiedzieć tak, żeby obraz malował się sam przed oczami. Wystarczy, że je zamkniesz i już tam jesteś. Polecam ją sobie jeszcze raz przeczytać, polecam przeczytać sobie każdą kolejną jaką dostane w swoje łapy. Byle była podpisana jego imieniem i nazwiskiem:-)
Te przygody, te klimaty. Chciałbym znowu pojechać do Sobótki ze śpiworem i suchymi bułkami. Chciałbym znowu przeżyć noc na szczycie Raduni. Góra nikomu nieznana. Jednak w mojej pamięci głęboko zapisana. Chyba na zawsze.
komentarze [1]Dzisiaj konkretnie:D >> niedziela, 20 kwietnia 2008 00:33:23
Nie jestem w nastroju by pisać dzisiaj zawiłe i niezrozumiałe notki.. Jakos tak nie chce mi się kombinować:P Jest już grubo po północy, jutro wstaje o 11 rano.. Wcześniej na pewno nie:-) Wstaje, ponieważ na 14 do roboty, pokasować trzeba trochu.. Z ludźmi się zintegrować. Mam nadzieje, że te chamy nie przyjdą masowo na zakupy jutro tylko grzecznie wszyscy do kościoła rodzinnie się wybiorą:-) Mamy juz dzisiaj 20 kwietnia. 9 dni zostało do godziny zero kiedy to się przeniose ze swej kochanej Kleciny w okolice Biskupina.. Dokładnie ul. Canaletta:-) Po drodze mam zamiar pojechać jeszcze w strone Poznania i województwa zachodio-pomorskiego na wycieczke:D Wiec szykuje się tydzień pełen wrażeń.. Dziś już chyba nic nie wycisne więcej i idę spać.. Dobranoc:-)
komentarze [3]Wszystko się zmienia, nic nie jest bez zmian.. >> sobota, 29 marca 2008 23:55:37
Trudno... Nawet bardzo trudno jest przyjąć do wiadomości, że coś co było dla Ciebie ważne przez tyle lat odchodzi gdzieś daleko.. Gdzieś, gdzie nikt już tego nie zobaczy, nie usłyszy.. Odchodzi, tak po prostu. Hah nie mówie tu o dziewczynie wiesz? Wiesz o tym. Chodzi o muzyke, o cholerne show którym żyłeś tyle dni. Czasami żyłeś tym też w nocy. Chodzi tu o ten usmiech ludzi.. (doskonale wiesz, że zdarzało się) gdy wychodziłeś, stawałeś przed nimi.. Tak.. Darłeś sie, bo nie potrafisz inaczej. No ale coś w tym jednak było. Chyba. Na pewno było w tym coś czego nigdy nie zapomnisz. Będziesz to wspominał, myślał o tym od czasu do czasu. Bo mimo iż niektórzy powiedzą Ci, że wszystko co robiłeś było mierne, poniżej krytyki.. to jednak jesteś dumny z siebie mimo wszystko. Mimo tych szyderczych spojrzeń niektórych osób, mimo fali smiechów które atakowały Cie przez cholernie długi czas. Było tak. Ale nie dałeś za wygrana i wyszło Ci to na dobre. Teraz jest Ci smutno, źle troche na sercu. Ale wiesz, że to było słuszne, wiesz, że nie mogłeś inaczej. To było jedyne dobre rozwiązanie.
Mimo wszystkich innych jakie napisałeś, mimo setek pomysłów ten jeden zostanie Ci w sercu na zawsze:-)
"Mietek z 38 drzwi"
Był pewien pan nazywał się Mietek,
co myślisz, że to był zboczeniec?
Gwałciciel? Pewnie tak..
Nie wiesz o nim całej prawdy, nie wiesz o nim nic.
Bo to był Mietek pan z trzeciego pietra,
drzwi 38 sprawa zaklęta.
Co dzień po wyborczą zasuwał di kiosku,
starzał się powoli, starzał się po troszku.
Nie miał pracy, mieszkał w Polsce
więc istna normalka.
Bo to był Mietek pan z trzeciego pietra,
drzwi 38 sprawa zaklęta.
Opowieśc o Mietku ciągneła sie dalej,
zrozumiesz z niej coś,
pójdziesz jak możesz najdalej.
On tak zrobił dnia słonecznego.
Nikt nie widział, nie słyszał jego.
Do tej pory mieszkanie po nim puste stoi.
Wszyscy go znali, on gitary stroił.
Bo to był Mietek pan z trzeciego pietra,
drzwi 38 sprawa zaklęta.
Co się z nim stało, nikt tego nie wie.
Może od dawna przesiaduje w niebie.
Jest tez takze drugie rozwiązanie.
Uciekł, znalazł i zyje dalej.
O nim wszyscy już zapominają,
czasami tylko o nim wspominają.
Czasami tylko o nim wspominają.
Bo to był Mietek pan z trzeciego pietra,
drzwi 38 sprawa zaklęta.
Powoli już kończę tę historie.
Jest nieprawdziwa, niech każdy to wie.
Lecz jest może gdzieś takie miejsce,
gdzie każdy z nas znajdzie szczęście.
Jego nie było, to się nie zdarzyło.
Lecz zdarzyć może się,
zdarzyć może się.
Bo to był Mietek pan z trzeciego pietra,
drzwi 38 sprawa ZAMKNIETA.
................................................................................
Witam. Nazywam sie Krzysiek. Nirvanes.. Krzysiek Czerwiec..
Nie jestem już tylko wokalistą Chris June.
Jestem szczęściażem, że mogłem to przeżyć:-)
komentarze [2]Zobaczymy. >> środa, 19 marca 2008 00:03:43
Zobaczymy co z tego będzie.
Zobaczymy co czas przyniesie. Myślę sobie, że może nie będzie tak źle. Ostatnimi dniami me serce nawiedziło kolejne w moim życiu już marzenie. Mam nadzieje, że to w przeciwieństwie do wielu innych się spełni. Kolejne mam plany, kolejne rozmyślania. Czas wziąść życie w swoje ręce. Wiem, że muszę, wiem, że trzeba. Nie dlatego, że tak mi każą ale dlatego, że chcę. Ostatnie dni stoją pod znakiem zimna przenikliwego, ktore było owszem zapowiadane w prognozie pogody ale, którego oprócz synoptyków tak na serio nikt się nie spodziewał:-) W ostatnich dniach niektórym się układało, niektórym w ogóle nie szło. Jeszcze innym dopiero co się ułożyło, kolejnym ułożyc się w dalszym ciągu nie chce. U mnie wszystko układa się w jak najlepszym porządku.
Jestem szczęśliwy to przede wszystkim, jestem zadowolony- to także przede wszystkim. Oczywiście zdarzają się chwile niepowodzeń i zwatpienia lecz nie jest tak źle:P Zastanawiam się czy jestem gotowy na wielkie zmiany w moim życiu. Mam nadzieje, że jestem i chciałbym by wszystko poszło po mojej myśli. Perspektywa wyrwania się z osławionego Soplicowa jest cudowna. Perspektywa zamieszkania z ukochaną osobą- bezcenna. Perspektywa mieszkania z innymi fajnymi ludźmi, ze świetna kumpela bądź co bądź i jedynym przyjacielem.. Także rewelacyjna. Za wszystko inne zapłacisz karta Master Card.
komentarze [1]Niepewności >> piątek, 15 lutego 2008 23:26:29
Właśnie jestem w trakcie słuchania utworu, którego tytuł zamieściłem w tytule(a jakby inaczej:P) Widzisz Krzysztofie w życiu tak to już jest, że raz jestes pewny czegoś na 100% a raz nie jestes niczego pewien:-) Prosta sprawa.. Ja nie jestem ostatnio pewien jednego.. Czy moje zycie jest takie jak powinno. Czy nie idzie czasami w innym kierunku niz bym tego chciał. Wiele sie ode mnie wymaga, a ja tak po prostu nic nie robię sobie z tych wszystkich wymagań. Czasami gdy juz są chęci to nie ma dobrego wykonania, lub coś nie wychodzi z niekoniecznie mojej winy. Życie utrudnia, każe i poucza. Problem w tym by z tych lekcji czerpać jakies wnioski i nie popełniac tych samych błędów po raz kolejny. Z tym u mnie trudno. A ja wciąż "Widze jak ucieka czas między palcami"... "Widze jak uśmiechasz do mnie sie, nie jestem pewien czy to szczery uśmiech jest".. Gdy spoglądam w lustro i usmiecham się sam do siebie to właśnie wtedy nachodzi mnie ten cytat. No właśnie.
komentarze [5]Punktowo:) >> czwartek, 7 lutego 2008 02:44:03
Punkt pierwszy dzisiejszej notki mówi o tym iż pogoda w ostatnich dniach nie była zła.. Moim skromnym zdaniem jest to zapowiedz rychłego powrotu wiosny do naszego wspaniałego kraju. świadczyć o tym może zarówno przyzwoita temperatura na termometrze jak i to, że będąc na spacerze ze swym kuzynem Grzesiem zaobserwowałem* na krzaczku pączek (taki mikrusowy listek)... Tak więc wiosna jak nic do nas idzie i szumi już mi do ucha pierdoły.
Punkt drugi mówi o tym iż początek roku nie jest taki jakbym chciał. Mógłby być lepszy a nie jest:P Nie znaczy to iż jest beznadziejnie.. Nie nie nie wcale nie. Po prostu bywa lepiej, ale bywa też gorzej. Tyle.
Punkt trzeci wpisu dzisiejszego nocnego dotyczy rzeczy następującej. Ostatnio przestawiłem sie na tryb nocny.. Pokrótce pozwolę sobie wyjaśnic:P Zasypiam około godziny 04:00 nad ranem po czym wstaje około godziny 12:00 w południe, czasami później. Niekoniecznie jest to fajne, ponieważ trudno znaleźć tyle zajęć ciekawych żeby zapchać te nocne godziny. Doprostowanie... Zajęcia owszem są ale nie wszystkie ambitne a mnie właśnie zależy by znajdowały się tylko te bardziej ambitne:P Niestety nie ma tak dobrze, czego efektem jest ta notka jak i film, który sobie znalazłem na magicznym youtube.com:p Link ku pamięci: http://pl.youtube.com/watch?v=r5nyrF7P7P0&feature=related
Punkt czwarty.. Wczoraj mineło 50 lat od tragedii ManUTD, wczoraj wygralismy z Czechami 2-0, wczoraj nie przyszedł do mnie mój dysk twardy za którego zapłaciłem i którego żądam, wczoraj.
*-pączek znalazł Grzesiek,po czym pokazał go mnie(sprostowanie i przeprasowanie redakcji)
komentarze [1]Czas sentymentalny, czas eksperymentalny... >> czwartek, 24 stycznia 2008 01:32:26
Ostatnio tak dziwnie jest. Niby wszystko normalnie, po staremu a jednak inaczej. Jestem zagubiony, zniechęcony.. Zamiast patrzeć na teraźniejszość, na dzień dzisiejszy to wprost przeciwnie.. Uciekam myślami w siną dal, gdzieś cholernie daleko wstecz. Spoglądam na to wszystko i myślę sobie po cichu: Jaki ty byłeś głupi, że zrobiłeś to czy tamto" albo wręcz przeciwnie: "Zajebista sprawa ci z tego wyszła". Z jednych rzeczy się śmieje a nad drugimi mógłbym płakać. I gdy tak przypominam sobie dawne czasy i wykonuje swoisty rachunek sumienia to zdaje sobie sprawę z tego ile ten głupi internetowy pamiętnik dla mnie znaczył. Pamiętam jaki byłem dumny z siebie gdy moją notkę skomentowało 10 osób. Ahh jak sie wtedy czułem super i nieziemsko. Później z odwiedzinami było już gorzej, ja także zmieniałem podejście. Przestało mnie interesować czy ktoś to czyta czy nie, miałem gdzieś czy ktoś widzi co tu się dzieje. I tak dzisiaj wieczorem pomyślałem, że może popełniłem błąd zostawiając to wszystko co tu kiedyś napisałem. Że może ponownie mam coś do powiedzenia... Który to już rok? Kiedy była tu zamieszczona ostatnia notka? Nie pamiętam... Ale za chwilę się tego dowiem. Wystarczy, że kliknę magiczne "Dodaj notkę" a wspomnienia wrócą do mnie, znów zawitają w moim sercu. A więc uczyń się... Witam. Jestem Krzysiek, Krzysiek Czerwiec. Nirvanes, wokalista zespołu Chris June. Czy ktos mnie jeszcze pamięta?
komentarze [2]